Humor / Dowcipy

Idzie miś i zajączek na imprezę. Zajączek mówi do misia:
- Słuchaj, ile razy jesteśmy na imprezie i ty się nawalisz, to potem mnie bijesz. Obiecaj, że dzisiaj nie będziesz. Miś: - Ok, nie ma sprawy.
Rano zając budzi się cały posiniaczony, we krwi i bez 2 zębów. Wkurwiony biegnie do misia i mówi:
- Kurwa, obiecałeś. że nie będziesz mnie bić!!!
A miś na to: - Słuchaj, zając, poszliśmy na imprezę, ty się nawaliłeś i zacząłeś szaleć. Najpierw zacząłeś mi bluzgać, że jestem grubym pedałem i debilem. Już miałem ci wyrżnąć, ale myślę... "OK, obiecałem...". Potem zacząłeś jechać na moją dziewczynę, że to szmata i puszcza się z każdym w lesie. Ledwo co wytrzymałem, ale... Ok, myślę jesteś nastukany i w ogóle... Potem dopieprzyłeś się do mojej matki... Ledwo co mnie utrzymali, ale nic ci nie zrobiłem...
Ale, jak wróciliśmy do domu, a ty narżnąłeś mi klocka do łóżka, wetknąłeś w to 3 kredki i powiedziałeś, że "jeżyk dzisiaj śpi z nami", to nie wytrzymałem...

Do firmy przyjmują kilku kanibali. Właściciel firmy wygłasza do nich krótką mowę "zapoznawczą"
- Panowie! Płacimy dobrze, mamy stołówkę firmową jeśli ktoś jest głodny, dają tam świetne obiady. Bardzo was proszę o dostosowanie się do tych zwyczajów, i nie niepokoić mi innych pracowników!
Kanibale przytakują, że zrozumieli i wszystko jest OK. Po kilku tygodniach właściciel znów wzywa kanibali do siebie i mówi:
- Jestem bardzo zadowolony z waszej pracy, spisujecie się na medal.
Ale mam jeden problem - od wczoraj wszystkie biura są brudne i nieposprzątane, wygląda na to, ze gdzieś zniknęła jedna ze sprzątaczek. Wiecie coś na ten temat?
Kanibale zarzekają się, ze w życiu, nic, zielonego pojęcia nie mają, co się mogło stać.
Właściciel wychodzi, a naczelny kanibal mówi do pozostałych:
- Który kretyn zeżarł sprzątaczkę?
Jeden niechętnie podnosi rękę i mówi, ze on.
- Idioto! - ryczy naczelny kanibal - przez miesiąc jedliśmy dyrektorów, kierowników, marketingowcow i product managerów, i nikt się kurwa nie zorientował! A ty musiałeś zeżreć akurat sprzątaczkę?!?

Mężczyzna spaceruje kalifornijską plażą pogrążony w głębokiej modlitwie. Nagle przemówił glośno:
- Panie Boże spełnij jedno moje życzenie.
I usłyszal glos Boga:
- Ponieważ zawsze chodziłeś moimi drogami spełnie twoje życzenie.
Mężczyzna poprosił:
- Zbuduj dla mnie most na Hawaje żebym mógł tam jeździć samochodem, kiedy tylko zechce.
Bóg odpowiedział:
- Twoje życzenie jest bardzo materialistyczne. Pomyśl logicznie jak wielkich nakładów wymaga takie przedsięwzięcie. Ile betonu, stali. Rzecz jasna mogę to zrobić, ale trudno znaleźć usprawiedliwienie dla takiej prośby. Może wymyśliłbyś inne życzenie, które bardziej oddałoby mi chwałę.
Mężczyzna długo się zastanawiał i w końcu odrzekł:
- Dobrze Panie Boże, w takim razie chciałbym być w stanie zrozumieć kobiety. Chciałbym, wiedzieć, co one czują, w głębi duszy, co myślą, kiedy nie odzywają się do mnie albo, kiedy płaczą. O co tak naprawdę im chodzi, kiedy na moje pytanie - co ci jest? - Odpowiadają - a nic... I chciałbym wiedzieć jak mogę uczynić kobietę naprawdę szczęśliwą.
Po kilku minutach ciszy Bóg odpowiedział:
- Chcesz dwa czy cztery pasy ruchu na tym moście?

Jak odróżnić gatunki niedźwiedzia (metoda praktyczna):
Najpierw trzeba znaleźć niedźwiedzia, podejść do niego po cichutku i kopnąć go w jaja, oczywiście z całej siły.
Następnie oddalamy sie pośpiesznie i teraz:
- jeśli spierdalamy a niedźwiedź nie goni nas to jest to miś pluszowy
- jeśli spierdalamy na drzewo a niedźwiedź wchodzi za nami to jest to niedźwiedź brunatny
- jeśli spierdalamy na drzewo a niedźwiedź zaczyna nim trząść tak, że spadamy w jego łapska, to jest to niedźwiedź Grizzly
- jeśli spierdalamy na drzewo a niedźwiedź wspina się za nami i wpieprza liście to jest to miś koala
- jeśli spierdalamy i nigdzie nie ma drzew to jest to niedźwiedź polarny...
- a jak spierdalamy, a niedźwiedź zaczyna płakać, to jest to miś Kolargol - największa dupa wśród niedźwiedzi

Dwaj kumple po wielu latach spotkali się w mieszkaniu jednego z nich. Siedzą przy stole, żona gospodarza serwuje obiad i inne specjały...
- Żabko czy mogłabyś podać sól?
Żona podaje. Po chwili:
- Słonko, przynieś nam jeszcze tej pieczeni
Żona posłusznie podaje... i tak przez większą część spotkania mąż zwraca się do żony per rybciu, kwiatuszku, skarbie itp. W pewnej chwili kiedy akurat wyszła po coś do kuchni nie mogący wyjść z podziwu kolega pyta z zaciekawieniem:
- Słuchaj, jak Ty to robisz? Jesteście tyle lat małżeństwem a Ty zwracasz się do żony w tak czuły sposób??
- Po prostu 10 lat temu zapomniałem jak ma na imię.

Kobieta u sexuologa
- Co mam robić panie doktorze mąż mnie nie zaspokaja?
- Proszę pani, ja mogę cos pani przepisać, ale może znalazłaby pani sobie kochanka. W sumie mąż nie musi o niczym wiedzieć.
- Mam panie doktorze, też nie wystarcza.
- Droga pani, a gdzie jest powiedziane, że to ma być jeden?
- Mam ich dziesięciu i wciąż to za mało.
- Dobrze, przepiszę pani jakieś hormony i za dwa tygodnie przyjdzie pani do kontroli.
Kobieta wraca do domu kładzie receptę przed mężem:
- Widzisz! .... żadna kurwa, tylko chora jestem!

Pewien gość popełnił przypadkiem ciężkie przestępstwo i miał iść do wiezienia. Rozmawia z adwokatem:
- Panie, ja nic o więzieniu nie wiem, oni mnie tam wykończą...
- Nie wykończą, trzeba tylko poznać trochę grypsery. Jak pan wejdzie pierwszy raz do celi, trzeba walnąć tekstem "kopsnij szluga dla pasera bo cię paser sponiewiera" i bedzie dobrze.
Faceta przebrali w wiezienny drelich i prowadzą do celi. Otwierają drzwi, w środku kilku zakapiorów. Facet przypomnial sobie rade adwokata i z odpowiednim wyrazem twarzy mówi:
- Kopsnij szluga dla pasera bo cie paser sponiewiera... Wszyscy wyciagaja szlugi (papierosy), ale jeden nie. Facet pyta:
- A ty co, czego nie kopsasz szluga?
- A bo ja tu jestem cwelem...
Facet pokazuje na niego palcem:
- Od dzisiaj JA tu jestem cwelem!

Przychodzi Kazio do lekarza i prosi gorąco o powiększenie penisa. Lekarz wstrzykuje mu zastrzyk z hormonami pobranymi z trąby młodego słonia. Zabieg się udał, Kaziowi sporo podrosło. Szczęśliwy - postanowił to oblać. Zaprosił swoją laskę Kicię do super restauracji. Przystawki, zakąski - atmosfera.
Po kilku koktailach Kazio czuje, że jego kutas wypełza ze spodni i wspina się na stół. Zaczyna wąchać po obrusie, łapie bułkę z talerzyka i... szybko znika w spodniach! Kicia robi okrągłe oczy i zszokowana pyta
- Kaziu, co to kurwa było?!
Zanim Kazio otwarł gębę, penis pokazał się znowu, złapał drugą bułkę i równie szybko zniknął w spodniach. Dopiero po dłuższej chwili dziewczyna odzyskała mowę.
- Kaziu kurwa, super! Pokaż ten numer jeszcze raz!
- Kicia, chciałbym, ale nie wiem czy w mojej dupie zmieści się jeszcze jedna bułka!...

Pierwszego dnia szkoły, przed rozpoczęciem lekcji, nauczycielka przedstawia nowego ucznia amerykańskiej klasie:
- To jest Sakiro Suzuki z Japonii. Lekcja sie zaczyna. Nauczycielka mówi:
- Dobrze, zobaczymy jak sobie radzicie z historia. Kto mi powie czyje to słowa: "Dajcie mi wolność albo śmierć"?
W klasie cisza jak makiem zasiał, tylko Suzuki podnosi rękę i mówi: "Patrick Henry 1775 w Filadelfii."
- Bardzo dobrze Suzuki. A kto powiedzial: "Państwo to ludzie, ludzie nie powinni więc ginąć"?
Znowu wstaje Suzuki: "Abraham Lincoln 1863 w Waszyngtonie."
Nauczycielka spoglada na uczniów z wyrzutem i mówi:
- Wstydźcie się. Suzuki jest japończykiem i zna amerykanską historię lepiej od Was!
W klasie zapadła cisza i nagle słychać głośny szept:
- Pocałuj mnie w dupe pieprzony japończyku
- Kto to powiedzial? - krzyknęła nauczycielka na co Suzuki podniósł rękę i bez czekania wyrecytował: "Generał McArthur 1942 w Guadalcanal oraz Lee Iacocca 1982 na walnym zgromadzeniu w Chryslerze."
W klasie zrobiło się jeszcze ciszej i tylko dało sie usłyszeć cichy szept: "Rzygać mi się chce..."
- Kto to był? - wrzasneła nauczycielka, na co Suzuki szybko odpowiedzial: "George Bush senior do japońskiego premiera Tanaki w 1991 podczas obiadu."
Jeden z naprawdę już wkurzonych uczniów wstał i powiedział kwaśno:
- Obciągnij mi druta!
Na to nauczycielka zrezygnowanym tonem:
- To już koniec. Kto tym razem?
- Bill Clinton do Moniki Levinsky w 1997 roku w Gabinecie Owalnym w Białym Domu - odparł Suzuki bez drgnienia oka
Na to inny uczeń wstał i krzyknął:
- Suzuki to kupa gówna!
Na co Suzuki:
- Valentino Rossi w Rio na Grand-Prix Brazylii w 2002 roku
Klasa już całkowicie popada w histerię, nauczycielka mdleje gdy otwierają się drzwi i wchodzi dyrektor:
- Cholera, takiego burdelu to ja jeszcze nie widzialem
Suzuki:
- Leszek Miller do wicepremiera Hausnera na posiedzeniu komisji budżetowej w Warszawie w 2003

Nauczycielka 1 klasy, pani Magda, miała ciągłe klopoty z jednym z uczniów. Postanowiła z nim porozmawiać. W trakcie szczerej rozmowy pierwszoklasista Jasiu stwierdził bez ogródek:
- Jestem za mądry do 1 klasy. Moja siostra jest w 3 klasie, a ja jestem mądrzejszy od niej! Myślę, że też powinienem być w 3 klasie!
Pani Magda miała dosyć. Zabrała Jasia do gabinetu dyrektora. Kiedy Jasiu czekał w sekretariacie, nauczycielka wyjaśniła przełożonemu całą sytuację. Dyrektor powiedział pani Magdzie, że chciałby zrobić chłopcu test, jeśli nie odpowie na pytania, będzie musiał wrócić do 1 klasy i nie sprawiać więcej kłopotów. Proponowane warunki przedstawiono Jasiowi, który przystał na przeprowadzenie testu.
Dyrektor: - ile jest 3 x 3?
Jasiu: - 9
Dyrekotor: - ile jest 6 x 6?
Jasiu: - 36
I tak kolejno Jasiu poprawnie odpowiedział na każde pytanie, które dyrektor zadając, uznał za właściwe dla poziomu 3-klasisty. Na koniec testu dyrektor spojrzał na panią Magdę i rzekł:
- Myślę, że Jasiu może iść do 3 klasy.
Pani Magda spytała, czy i ona może zadać Jasiowi kilka pytań? Zarówno dyrektor, jak i Jasiu zgodzili się.
Pani Magda spytała: - Co krowa ma cztery, czego ja mam tylko dwa?
Jasiu, po chwili: - Nogi.
Pani Magda: - Co ty masz w spodniach, a ja tego nie mam?
Jasiu: - Kieszenie.
Pani Magda: - Co zaczyna się na "k", kończy na "s", jest owłosione, zaokrąglone, smakowite i zawiera białawy płyn?
Jasiu: - Kokos.
Pani Magda: - Co wchodzi twarde i różowe, a wychodzi miękkie i klejące?
Dyrektor otworzył szeroko oczy, ale zanim zdążył powstrzymać Jasia, uczeń odpowiedział: - guma do żucia.
Pani Magda: - Co robi mężczyzna stojąc, kobieta siedząc, a pies na trzech nogach? Dyrektor ponownie otworzył szeroko oczy, ale zanim zdążył się odezwać...
Jasiu: - Podaje dłoń.
Pani Magda: - Teraz zadam kilka pytań z serii "kim jestem?" Dobrze?
Jasiu: - OK
Pani Magda: - Wkładasz we mnie swój drąg. Przywiązujesz mnie. Jest mi mokro wcześniej niż tobie.
Jasiu: - Namiot.
Pani Magda: - Palec wchodzi we mnie. Bawisz się mną, kiedy się nudzisz. Drużba zawsze ma mnie pierwszą.
Dyrektor patrzy niespokojnie i widać, że jest nieco spięty.
Jasiu: - Obrączka ślubna.
Pani Magda: - Mam różne rozmiary. Gdy nie czuję się dobrze, kapię. Kiedy mnie dmuchasz, czuję się dobrze.
Jasiu: - Nos.
Pani Magda: - Mam twardy drążek. Mój szpic zagłębia się. Wchodzę z drżeniem.
Jasiu: - Strzała.
Dyrektor odetchnął z ulgą: - Wyślijcie Jasia od razu na studia! Ja sam ostatnie dziesięć pytań źle odpowiedziałem!

Szedł facet ulicą i zobaczył nowy sklep. Myśli sobie - wpadnę. Wita go miły, uśmiechnięty sprzedawca:
- Dzień dobry, w czym możemy panu pomóc, co chciałby pan kupić?
Facet się zastanowił i mówi: - rękawiczki.
- To proszę podejść do tamtego działu.
Facet idzie do wskazanego działu i mówi:
- Potrzebuję rękawiczki.
- Zimowe czy letnie?
- Zimowe.
- To proszę przejść do następnego działu.
Facet poszedł:
- Dzień dobry, potrzebuję zimowe rękawiczki.
- Skórzane czy nie?
- Skórzane.
- To proszę podejść do działu następnego.
Facet podenerwowany podchodzi do wskazanego stoiska:
- Chcę kupić zimowe, skórzane rękawiczki. - Z klamerką czy bez?
- Z klamerką.
- Proszę podejść do następnego stoiska.
Facet już wkurzony, ale idzie nic nie mówiąc:
- Potrzebuję rękawiczki, zimowe, skórzane, z klamerką.
- Klamerka na zatrzask czy na rzepy?
- Na rzepy.
- Zapraszam do działu naprzeciwko.
Facet nie wytrzymuje i wrzeszczy:
- Proszę przestać nade mną się znęcać, dajcie mi rękawiczki i pójdę sobie!
- Proszę pana, proszę nabrać cierpliwości, chcemy panu sprzedać dokładnie takie rękawiczki, jakich pan potrzebuje.
Facet idzie dalej:
- Proszę o rękawiczki zimowe, skórzane, z klamerką na rzepy.
- A jaki kolor?
Nagle otwierają się drzwi do sklepu, wchodzi facet z kiblem świeżo wyrwanym ze sciany, od którego odstają kawałki glazury, niesie go na wyciągniętych rękach, podchodzi do lady i krzyczy:
- Taki mam, kurwa, sedes, a taką, kurwa, glazurę!! Dupę już wam wczoraj pokazałem, więc sprzedajcie mi w końcu jakiś papier toaletowy!

W firmie, gdzie teoretycznie pracowali od 8.00 do 16.00 ale w rzeczywistosci nikt nie przychodził przed 8.30 i nie wyłaził przed 17.00, system działał do czasu zmiany kierownictwa. Jedna z pierwszych decyzji nowega szefa była "poprawa dyscypliny pracy". Sprowadzała się ona do tego, że obiecano płacić nadgodziny za prace po 16, ale za to kazde spóźnienie powyzej 10 min. miało byc odnotowywane w specjalnym zeszycie z wyrysowanymi długopisem rubrykami:
- data,
- kto,
- wielkość spóźnienia,
- powod spóźnienia,
- działania podjęte w celu jego minimalizacji
Ludziom pomysł się nie podobał, ale konkurencyjna propozycja zmiany godzin pracy na 8.30-16.30 nie przeszła więc zaczeli się dostosowywać. Najbardziej z tego powodu cierpiał jeden facet - 3 lata do emerytury, nieprzeciętny mózgowiec, pełno patentów i wniosków racjonalizatorskich w ogóle kupa zalet z wyjątkiem punktualności. No i oczywiście jako pierwszy spoźnił się o ponad pół godziny i musiał się wpisać do zeszyciku. Jego wpis wyglądał podobno mniej więcej tak:
- data
- nazwisko
- powod spóźnienia: Wstałem jak zwykle o 6.30, umyłem się i na chwilę poszedłem do sypialni. Popatrzyłem na żonę i dostałem erekcji - w moim wieku takiej okazji już nie można marnować.
a w rubryce: - działania podjęte w celu minimalizacji spoźnienia napisał: Zrezygnowałem ze sniadania. Podobno to był pierwszy i ostatni wpis w zeszyciku...

Nauczycielka każe Jasiowi przeliterować wyraz "mucha".
- M-U-H-A - literuje Jaś.
- A gdzie jest "ce"? - pyta pani.
- Przecież pani nie mówiła, że to ma być mucha ce-ce!

Szef mówi do atrakcyjnej sekretarki:
- Pani Aniu, ma pani dziś wolny wieczór?
- Tak, oczywiście, panie dyrektorze...
- To proszę się wyspać i przyjść jutro wcześnie do pracy.

Pasażer zapytuje stojącego obok w autobusie współpasażera:
- Przepraszam bardzo, czy pan nie wie dlaczego stoimy?
- Kierowca okazał się tak grzecznym człowiekiem, że ustąpił swego miejsca pewnej starszej pani!

Mąż wraca wcześniej do domu, otwiera lodówkę i widzi w niej gołego mężczyznę.
- A więc to prawda, co o tobie mówią - zwraca się z wyrzutem do żony - że pod moją nieobecność przyjmujesz u siebie mężczyzn!
- Ale przecież widzisz, jak chłodno go przyjęłam...